Archiwum kategorii ‘Rower’
Moja szosówka / kolarzówka :)
Parę dni temu kupiłem na allegro szosówkę
Nazywa się ona Batavus Tour de l’Europe.
Z powodu pogody nie miałem czasu jej jeszcze przetestować.
Podstawowe informacje jakie znalazłem o rowerku zawarte są w katalogu wydanym przez Batavus w roku 1970! Niestety nie mam dokładnej informacji z którego roku jest mój egzemplarz ale ma prawdopodobnie ponad 30 lat!
Mimo paru rzeczy które trzeba będzie naprawić, rower wydaje się być w stanie idealnym jak na swój wiek. Nie widać korozji, nic nie puka, trzaska czy trzeszczy i nawet pracuje bez większych oporów.
Przechowywanie roweru w zimie
Tak jak obiecałem jakiś czas temu pokazuję w jaki sposób zimuje mój rower.
- Rower wyczyściłem z grubego brudu.
- Zdjąłem łańcuch, zamknąłem go w słoiku i zalałem olejem.
- Przerzutki przerzuciłem na biegi na których sprężyny są najmniej naciągnięte.
- Powyjmowałem fajki z hamulców.
- Powyjmowałem pancerzyki z przelotek.
- Poluzowałem zacisk w szybkozamykaczach i klamrze podsiodłowej.
- Spuściłem większość (ale nie całe) powietrza z dętek.
- Podwiesiłem rower na lince około 15 cm nad ziemią w kotłowni – najcieplejszym i najsuchszym pomieszczeniu piwnicy.
Wszystkie powyższe czynności zrobiłem po to, aby nic nie było napięta. Niepotrzebne napięcie linek, sprężynek itp. przez parę miesięcy przerwy między sezonami spowodowało by niepotrzebne ich wyciągnięcie a co za tym idzie osłabienie.
Podsumowanie sezonu i plany na najbliższe miesiące
Sezon rozpocząłem 30 marca a zakończyłem 28 października czyli trwał około 7 miesięcy. Spośród tych 212 dni 130 było takich w których jeździłem na rowerze, czyli średnio 4,3 razy w tygodniu.
W sezonie 2006 przejechałem łącznie ponad 6006 km w czasie prawie 275 godzin ze średnią prędkością 21,86 km/h. Średnio przejazd trwał 2 godziny i 6 minut oraz miał długość 46,2 km.
Podczas najdłuższego wyjazdu przejechałem 101 km. Tego dnia spędziłem także najwięcej czasu na rowerze – 4 godziny i 38 minut. Innego dnia pobiłem rekord prędkości – 68 km/h, było to podczas zjazdu w Mosinie-Pożegowo mając wiatr w plecy.
Od połowy kwietnia (czyli od świąt wielkanocnych) schudłem około 28 kg. Moja obecna waga to ~75 kg. Zatem mieszczę się w przedziale wagi normalnej (62kg – 76kg) dla mojego wzrostu (176 cm) . Od początku kwietnia nie palę także papierosów, choć wcześniej paliłem ponad 4 lata.
Dzięki schudnięciu, rzuceniu palenia i przejechaniu wielu kilometrów na rowerze moja kondycja jest świetna. Czuję sie o wiele lepiej!
Najbliższe miesiące będą bardzo pracowite dla mnie.
Celem priorytetowym jest skończenie studiów. Na przełomie stycznia i lutego będzie jedna z gorszych sesji w mojej karierze (ponieważ oprócz moich zwykłych zaliczeń muszę zdać dwa przedmioty z poprzedniego roku). Sporo czasu zajmie także napisanie pracy magisterskiej.
Aby nie stracić zupełnie nabytej kondycji oraz aby utrzymać obecną wagę postanowiłem regularnie uprawiać sport. Raz w tygodniu chodzę na basen, a dwa razy w tygodniu będę chodził na siłownie. Stawiam sobie cel, aby nie przekroczyć wagi 80 kg!
Mój brat w tym roku szkolnym będzie zdawał test kończący gimnazjum i obiecałem pomóc mu w przygotowaniach. Muszę także wywiązywać się z obowiązków ojca chrzestnego prześlicznej bratanicy Małgorzatki.
Na głownie pozostaje oczywiście praca.
Mam nadzieję, że uda mi się wszystko pogodzić! Dobrze, że nie mam rozbudowanego życia prywatnego bo by bardzo ucierpiało w najbliższych miesiącach.
W wolnych chwilach mam zamiar wyremontować swojego starego “makrokesza” i zrobić z niego SS (single speed, fixed gear) a najlepiej OK (ostre koło). O postępach praca na pewno będę informował na blogu.
Na zakończenie napiszę jeszcze moje plany na kolejny sezon:
- zrobić jeszcze więcej kilometrów niż w tym sezonie (> 6006 km),
- zrobić dłuższy wyjazd niż najdłuższy z tego sezonu (> 101 km),
- pobić prędkość maksymalną (> 68 km/h),
- wjechać na większą wysokość n.p.m. (> 152 m n.p.m.),
- wystartować w maratonach (co najmniej dwóch).
Definitywny koniec sezony
Pogoda z dnia na dzień coraz gorsza, dnie coraz krótsze. Prognozy przewidują w najbliższych dniach pierwsze przymrozki, deszcz i deszcz ze śniegiem w nocy. Ja w takich warunkach nie lubię jeździć – wolę w ciepłym domku zająć się czymś innym.
Dziś na moim liczniku pstrykło 6000 km
Ta okrągła sumka była jednym z moich celów w tym sezonie. Innym celem było zrzucenie nadwagi – a więc spadek wagi poniżej 76 kg. I ten cel został niedawno osiągnięty.
Wszystko to skłania mnie, do odstawienia mojego rowerka na zimową drzemkę ![]()
Wkrótce opiszę i pokażę (na fotkach) co najlepiej zrobić, aby rower jak najlepiej przetrwał parę miesięcy bezruchu.
Kolejne zakupy
W ostatnich dniach kupiłem kolejny sprzęt: buty i pedały SPD, kask, spodenki i rogi. W piątek byłem w sklepie Ski Team, gdzie trwa posezonowa wyprzedaż. Kupiłem tam buty Specialized Sport MTB ‘05 (granatowe), kask Specialized Air-Force ‘06 (granatowy) oraz spodenki na szelkach MyBike (czarne). Łącznie wydałem 437 zł (229 zł buty, 119 zł kask i 89 zł za spodenki).
W sobotę byłem w sklepie Cyklotur i kupiłem pedały SPD – Shimano PD-M520 (89 zł) oraz rogi Author ABE-302 (55 zł).
Oczywiście wszystko od razu musiałem założyć i wypróbować. Wczoraj i dziś zrobiłem parę kilometrów mimo mało zachęcającej pogody.
Jazda w spodenkach z tzw. “pieluchą” jest bardzo wygodna, a na dodatek dobrze zabezpiecza przed zimnem – aż się boję czy nie będą za ciepłe latem. System SPD jest świetny – pedałuje się bardzo dobrze. Na podjazdach noga trzyma świetnie i cała siła idzie w pedał, a dzięki rogom wygodniej podjeżdża się na stojąco. Dzięki SPD na zjeździe mogę przyjąć lepszą pozycję bez obawy, że noga mi się zaślizgnie dzięki czemu jadę agresywniej.
Max trip of season ‘06
Dziś zaliczyłem dzień w którym zrobiłem największą ilość kilometrów. Pogoda była nawet OK (lekki wiatr, słonecznie, ~18 *C). Od godziny 11:00 do 13:30 zrobiłem rundkę po “małej pętli Bikemaraton Poznań ‘06″ (około 50 km). Wróciłem do domu, zjadłem obiad, poszedłem do fryzjera i na szczepienie przeciw grypie. Około godz. 16 zmieniłem łańcuch na czysty (teraz mam dwa łańcuchy – więc jak jeden się zabrudzi to go zmieniam i bez czekania aż smar wsiąknie mogę jechać dalej na drugim). Następnie zrobiłem prawie dokładnie tą samą pętlę. W sumie wyszło 101 km!
Testy nowego sprzętu
Nowy sprzęcik jaki niedawno założyłem sprawuje się dobrze. Przejechałem na nim nieco ponad 200 km i czas na pierwsze opinie.
Nowa korba – Shimano STX – jest o wiele sztywniejsza, tzn. przy mocnym pedałowaniu nie widać jakichkolwiek odgięć od normalnego poziomu. Korba ta ma również nieco inne przełożenia – 42-34-24 (wcześniej miałem 42-32-22). Muszę przyznać, że ten układ nieco bardziej mi pasuje bo częściej używam większe zębatki na kasecie co mam nadzieje przyczyni się do wydłużenia ich żywotności.
Nowe koła mimo zaliczenia dziś drop-a (około 30 cm) przy dużej prędkości (około 30 km/h) nie wykazują żadnych oznak skrzywienia lub rozciągnięcia szprych.
Opony (Kenda Kobra) jakie założyłem wraz z nowymi kołami są typu semi-slick. Na asfalcie radzą sobie o wiele lepiej niż poprzednie (Kelly’s Flash/Grippen) – cichutko, bez oporów i mniejsza ilość drgań. W terenie radzą sobie nieco gorzej niż poprzednie – na mokrych korzeniach się trochę ślizgają i w luźnym piachu nie mają tak dobrej przyczepności – ale wystarczającą jak na moje potrzeby.
Podsumowując – ze zmian jakie wprowadziłem w rowerze jestem zadowolony!
Publiczne rowery na Morasku
30 września MPK Poznań uruchomiło wypożyczalnie rowerów. Więcej informacji można znaleźć na stronie MPK. Rowerem można jeździć tylko po wyznaczonym obszarze:
Ogólnie pomysł uznaję za dobry – rower na kampusie porusza się znacznie szybciej niż autobus czy pieszy – no i można podjechać pod same drzwi uczelni. Szczególnie dla mnie – często poruszającym się między budynkami w różnych częściach kampusu (Wydział Geografii, Wydział Fizyki, Pływalnia). Nie jest on oczywiście pozbawiony wad. Najbardziej doskwiera mi konieczność oddania roweru tego samego dnia – rano biorę rower przy ładnej pogodzie, po południu choćby lało/padał grad muszę oddać rower, bo jak nie to 100 zł kary :-/
Umowę podpisałem już w poniedziałek. Dziś natomiast wypożyczyłem pierwszy raz ten rower. Jechało się miło. Pozycja za kierownicą jest zupełnie wyprostowana. Mimo braku przerzutek nie ma się trudności zarówno w ruszaniu jak i szybkiej jeździe. Zabezpieczenie u-lock jest wygodne w zakładaniu i wygląda na porządne.
Mam nadzieję, że pomysł się sprawdzić i nie zamkną wypożyczalni za miesiąc.
Założyłem nowy sprzęt
W sobotę wieczorem i niedzielę po południu zrobiłem generalny remont mojego rowerku.
Cały wymieniony w poprzednim wpisie sprzęt założyłem. Miałem trochę problemów ze zdjęciem starej korby (bo mój klucz do tego celu miał już trochę zjechany gwint), ale jakoś dałem radę. Dodatkowo musiałem kupić jeszcze opaskę (plastikowa tasiemka między obręczą a dętką) ponieważ osoba składająca koła nie dała jej w zestawie.
Rower wypucowałem i naoliwiłem – działa jak nowy
Szkoda tylko, że nie ma pogody aby sprawdzić jak się jeździ
Jak potestuje to podzielę się spostrzeżeniami.
Zakupy nowych cześci
Przez ostatnich parę dni rozglądałem się za nowymi częściami do roweru. Do wymiany idzie praktycznie cały układ jezdny, czyli: koła, ogumienie, kaseta, łańcuch i korba.
1. Koła będą robione na zamówienie i będą się składać z obręczy Vuelta/Rodi Typhoon, piast firmy Novatec (łożyska maszynowe) oraz szprych CN Spoke. Cena za koła na przód i na tył to 330 zł. Składać będzie Pan Bogusław Woźniak z firmy PUH Cyprys. Patrząc po ilości zrobionych i sprzedanych na allegro kół mam pewność, że nie dostanę bubla takiego jak seryjne koła montowane do większości rowerów marki Kelly’s.
2. Ponieważ jeżdżę więcej niż wcześniej się spodziewałem po asfalcie tym razem postanowiłem zmienić opony na semi-slick. Opony tego typu są płaskie (prawie bez bieżnika) w środkowej części opony, mają natomiast grube wrąbki po bokach. Jadąc po asfalcie opona styka się tylko płaską częścią z podłożem – dzięki czemu są dość małe opory toczenia. Wjeżdżając w luźniejszy teren wrąbki po bokach pomagają w utrzymaniu przyczepności.
Przeglądając ofertę różnych firm wybrałem parę kandydatów:
- Schwalbe Hurricane 26 x 2.00 – z wytrzymałej gumy sport – około 46 zł za sztukę
- Continental Travel Contact 26 x 1.75 – z kewlarową wkładką zapobiegającą przebijaniu – około 45 zł za sztukę
- Kenda Kobra 26 x 2.00 30 TPI – waga tylko 560 g – cena około 26 zł
Wybrałem Kende – wytrzyma pewnie krócej niż te dwie inne, ale jeżeli nie przypadnie mi do gustu to nie będzie żali mi jej zmienić. U tego samego sprzedawcy kupiłem także 3 dętki też firmy Kenda z wentylem samochodowym (zawsze mogę dopompować na jakiejś stacji benzynowej). Trzecią dętkę będę woził ze sobą – klejenie opony w trasie trwa długo a i tak nie ma się pewności, że dojedzie się do celu.
3. Kasetę i łańcuch kupiłem tego samego typu co mam obecnie (PG-950 i PC-951 – czyli SRAM 5.0). Są mocne i wygodne w użytkowaniu. Wyższe modele (np. PG-970 – SRAM X.7, czy CS-M580 – Deore LX) oprócz tego, że są droższe są też lżejsze. Mi aż tak bardzo na wadze nie zależy dlatego nie wydawałem więcej pieniędzy. W sumie kaseta nie jest jeszcze zupełnie “wyjechana”, ale skoro zmieniam łańcuch i korbę, nie chcę aby używana kaseta przyspieszyła zużywanie się innych elementów.
4. Korbę długo szukałem. Obecnie wkład supportu mam “na kwadrat”, a więc miałem dwie możliwości – nowa korba też “na kwadrat” lub wymiana korby wraz z wkładem supportu. Aby korba była tej samej klasy co reszta układu transmisji konieczny byłby zakup prawdziwego Deore (FC-M530) wraz z supportem octalink Deore (BB-ES30) za około 250 zł lub modele marki Truvativ (np. ISOFlow lub Firex) wraz z supportem ISIS w podobnych cenach.
Ostatecznie wybrałem Shimano STX. Jest to już nie produkowana korba. Klasa STX jakościowo jest pomiędzy Deore a Deore LX. Wybrany model to FC-MC30 “na kwadrat” za 127 zł. Jest modelem pozbawionym najnowszych technologii, jest ciężka (w porównaniu do Deore/Deore LX) i wygląda dość oldschoolowo ale ma opinie pancernej
Podsumowując:
330 zł – koło przód + koło tył (Vuelta Typhoon, Novatec, CN Spoke)
52 zł – 2 x opona (Kenda Kobra)
27 zł – 3 x dętka (Kenda)
70 zł – kaseta (PG-950 – SRAM 5.0)
94 zł – 2 x łańcuch (PC-951 – SRAM 5.0)
127 zł – korba (FC-MC30 – Shimano STX)
30 zł – przesyłka
——
730 zł
Mam nadzieję, że takich wydatków nie będę miał co sezon – bo zbankrutuję!
Kiedy części dojdą założę, przetestuje, zrobię fotki i podzielę się wrażeniami
Ponownie przebite koło
Dziś złapałem laczka. Jadąc do pracy na skrzyżowaniu ul. św. Wawrzyńca i Niestachowskiej wjechałem na pas asfaltu między koleiną a krawężnikiem. W tamtym miejscu jadąc dość szybko (około 30 km/h – tam jest z górki) wbiłem sobie w tylną oponę kawałek druta (patrz fotka). Przebił on oponę oraz dętkę w dwóch miejscach, a także uszkodził pasek oddzielający dętkę od felgi.
Na szczęście od mojej poprzedniej przygody z oponą wożę pompkę oraz łatki. Reperację robiłem na pierwszej ławce w parku sołackim. Jedna łata niestety puściła przy próbie mocniejszego napompowania i musiałem ponownie ją kleić. Uporałem się ze wszystkim w około 45 minut. Do pracy dojechałem poważnie spóźniony ![]()
Przebieg roweru to około 5500km. Do wymiany nadaje się korba a dokładniej środkowa zębatka oraz rozciągnięty łańcuch. W tylnym kole znów pękły mi trzy szprychy – koło pójdzie na gwarancję (a jeżeli nie uznają to wymienię je na jakieś mocniejsze). Muszę też wymienić opony (już trochę łysawe, jedna z dziurą po kolcu, druga przetarta z boku) oraz dętki (obie łatane). Dobrze, że to już końcówka września i zaczynają się posezonowe wyprzedaże
Trasą Bike Maraton Poznań 2006
W dniu 20 sierpnia odbył się – po raz pierwszy w Poznaniu – wyścig rowerowy Bike Maraton. Tego dnia nie mogłem wystartować – musiałem być na rodzinnej imprezie, szkoda mi było także pieniędzy na wpisowe i zakup kasku (obwiązkowego na trasie).
Moje ostatnie wyjazdy kierowałem właśnie w te rejony po których jeździli zawodnicy. Dwukrotnie przejechałem całą pętlę wiodącą po Wielkopolskim Parku Narodowym. Muszę przyznać droga jest trudniejsza od tego co przywykłem jeździć. Jest parę stromych choć krótkich podjazdów i zjazdów w trudnym terenie, jest piach, wyboje, jest błoto – czyli wszystko to co “tygryski” uwielbiają
Odcinkiem z Łęg Dęmińskich do Lasku Wireńskiego nie jechałem w całości – ale wiem, że trudność odcinka jest podobna do drogi jaką pokonuję z domu do Trzebawia (gdzie wjeżdżam na “pętlę” Bike Maratonu).
Sądzę, że z moją obecną kondycją, przygotowaniem technicznym oraz sprawnością roweru byłem w stanie przejechać całą trasę i nawet powalczyć z zawodowcami
Czyszczenie łańcucha – fotoinstrukcja
Przeglądając statystyki zauważyłem, że dużo wejść jest generowanych przez ludzi szukających informacji o czyszczeniu łańcucha i roweru. Dla tych właśnie osób zrobiłem tą oto fotoinstrukcję pokazującą krok po kroku czyszczenie łańcucha.
Niektóre zdjęcia robiłem jedną ręką lub przez rękawiczkę dlatego nie są najlepszej jakości, ale na pewno wystarczająco dobre aby pomóc w zrozumieniu tematu.
1. Należy ustawić rower tak, aby stał stabilnie a jednocześnie bez problemów dało się kręcić pedałami (korbą).

2. Na początek należy wyczyścić łańcuch z grubego brudu. Dolną część łańcucha chwyta się mocno przez szmatkę i kręci pedałami w tył (odwrotnie do ruchu wskazówek zegara).
3. Aby porządnie wyczyścić rower konieczne jest zdjęcie łańcucha. W większości modeli aby to zrobić należy użyć specjalny klucz. Ja mam na szczęście łańcuch firmy SRAM. W tym modelu jest specjalne ogniwo-zapinka (patrz foto) – które można rozpiąć rękoma. Ogniwo to zawsze najpierw spryskuje WD-40 aby ułatwić rozpięcie.
4. Po zdjęciu łańcucha przy użyciu starej szczoteczki do zębów zdrapuję przylepiony bród i błoto zarówno z boków łańcucha jak i w części w której łańcuch styka się z trybami.
5. Oczyszczony łańcuch układam w plastikowym pudełku, tak aby cały leżał na dnie. Zalewam wszystko benzyną ekstrakcyjną tak aby cały łańcuch był pod powierzchnią cieczy. Przy użyciu pędzla można przyspieszyć proces czyszczenia.
Używam benzyny ekstrakcyjnej ponieważ bardzo dobrze rozpuszcza wszystkie smary i oleje (do których to przylepiony jest bród na łańcuchu). Bardzo dobrze penetruje i wypiera wodę. Można też użyć zwykłej benzyny lub nafty ale one bardziej śmierdzą.
Benzynę ekstrakcyjną można kupić w sklepach z farbami lub marketach budowlanych. Do jednego czyszczenia wystarczy 1/4 litra.

6. Gdy łańcuch się moczy, przy użyciu twardej szczotki należy oczyścić tryby (kasetę oraz korbę) z zanieczyszczeń.

7. Po wyjęciu łańcucha z kąpieli musi on odcieknąć i wyschnąć.
8. Szczoteczką trzeba wyczyścić przerzutkę tylną. Można ją maczać w użytej wcześniej benzynie co przyspiesza usuwanie zanieczyszczeń.
9. Po założeniu łańcucha należy go nasmarować olejem przeznaczonym do łańcuchów. Inne oleje (silnikowy czy jadalny) się do tego nie nadają ponieważ zbyt szybko tracą swoje własności – częściej trzeba smarować łańcuch. Nie należy także używać WD-40. Środki tego typu nadają się do usuwania rdzy i wypierania wody, ale nie do smarowania!
Smarowanie jest proste. Obracając pedałami w tył należy polewać olejem łańcuch.

10. Po nasmarowaniu łańcucha nie można używać roweru przez co najmniej parę godzin, a najlepiej przez dobę. Przed następnym wyjazdem należy nadmiar oleju zebrać szmatką (tak jak na fotografii w punkcie 2).
Cały proces trwa około 45 minut.
Łańcuch należy oliwić co około 400 km. Gdy zaczyna piszczeć jest to ostatni dzwonek aby go nasmarować. Można smarować bez czyszczenia, ale powoduje to, że smarowanie starcza na krócej i jest mniej efektywne (olej zamiast wnikać między ogniwa jest wchłaniany przez bród).
Dobrze nasmarowany łańcuch powoduje mniejsze zużywanie się całego układu transmisji (tryby, łańcuch) oraz ułatwia zmianą przerzutek.
Przez poligon Biedrusko
Dziś postanowiłem przejechać nieco dłuższą trasę – wyszło tego ponad 77 km.
Pierwszy raz jechałem przez poligon na Biedrusku (od Biedruska do Złotnik). Droga podobna do innych, oprócz niespotykanych nigdzie indziej znaków.
Po drodze wypatrzyć można parę wraków czołgów (na moje oko to T-54), niestety nie miałem zbyt dużo czasu aby zjechać i dokładniej się przyjrzeć.
Teoretycznie aby wjechać na poligon należy posiadać przepustkę. W praktyce nikt tego nie sprawdza. Na całej długości nie spotkałem ani jednego żołnierza, za to minąłem paru rowerzystów i parę samochodów mnie wyminęło.
Kolejne podsumowanko
Mijają 4 miesiące od podjęcia postanowienia o zrzuceniu “paru” kilo nadwagi.
Minęło niecałe 18 tygodni. W tym czasie kompletnie zmieniłem swoje nawyki żywieniowe. Przejechałem ponad 4300 km na rowerze. Nabrałem kondycji i mięśni. Waga spadła o 23 kg – mam teraz 80 kilo (tyle miałem na początku liceum – 8 lat temu). Do górnej granicy normy brakuje mi jeszcze 4 kg (do końca września powinienem się z tym uporać
).
Zdjęcia robione w tym samym miejscu, to samo ubranie, ta sama cyfrówka – różnicę mam nadzieje widać
P.S. Mało pisałem na moim blogu ponieważ mało robiłem fotek (aparat pożyczyłem koledze z pracy na ponad miesiąc). Teraz mam nadzieję nadrobię trochę zaległości.
Mapa Pierścienia Poznańskiego
Na podstawie własnego doświadzenia (głównie w części zachodniej) oraz map wydawnictwa TopMapa zrobiłem mapkę Pierścienia Poznańskiego – szlaku rowerowego dookoła Poznania.
Mam nadzieję, że TA MAPA będzie przydatna.
Pecha ciąg dalszy: przebita opona
Dziś podczas wycieczki która miała "przewietrzyć" mózg przed nauką złapałem gumę. Na dodatek w najdalej wysuniętym odcinku trasy którą na dziś zaplanowałem – w połowie drogi pomiędzy Dymaczewem a Łodzią (po zrobieniu ponad 18 km)! Rower prowadziłem aż do pierwszych budynków Łodzi (ponad 2,5 km). Tam zostawiłem go na przechowanie w ośrodku Markot. Spacer kontynuowałem aż za Dębno (ponad godzinę, jakieś 7 km), skąd zabrałem się "na stopa".
Wieczorem (gdy rodzice wrócili do domu) wziąłem samochód i podjechałem po rower. Po powrocie zdjąłem oponę. Dziura na szczęście jest tylko w jednym miejscu i opona nie wygląda na uszkodzoną. Jutro czeka mnie wizyta u wulkanizatora. Będę także musiał zainwestować w jakąś małą pompkę i łaty
EDIT:
W sobotę wulkanizator szybko załatał dziurę (3 zł mnie to kosztowało). Ja założyłem oponę i wszystko jest już OK.
Burzowo: Nieźle zmokłem
Dziś do pracy znów pojechałem rowerem. Rano pogoda była bardzo ładna. Na popołudnie zapowiadali burze. Według pogody ICM deszcz miał przyjść po godzinie 16. Zaczęło jednak padać jakieś pół godziny wcześniej. Przymusowy postój spędziłem na przystanku autobusowym na ul. Złotowskiej (koło szkoły). Lało niesamowicie. Już po paru minutach ulica była pełna wody. Przez chwilę padał nawet grad wielkości zielonego groszku.
Po około 30 minutach deszczu ciemne chmury przeszły. Ja ruszyłem w dalszą drogę. Drugiej fali burzy się nie spodziewałem. Zaskoczyła mnie ona około kilometra przed Dopiewcem. Przez około 5 minut jechałem w ulewie i porywistym wietrze, aż dojechałem do przystanku autobusowego. Byłem kompletnie przemoczony – kurtka przeciwdeszczowa niewiele poradziła na tak mocny atak. Po około 15 minutach gdy już deszcz zelżał ruszyłem dalej. 10 minut później wycierałem się już ręcznikiem w domu. Przynajmniej dzień nie był nudny
W domu nie było prądu, więc po zjedzeniu chłodnego (zawsze w mikrofalówce odgrzewam) obiadu poszedłem wysuszyć rower. Dzień wcześniej myłem i smarowałem go. Dziś musiałem zrobić wszystko od początku
Szalony dzień
Wczoraj dzień miałem inny niż zwykle!
Do pracy pojechałem oczywiście rowerem. Rano na swoim biurku zastałem list od Szefa, że mam coś szybko zrobić i przywieść Mu do Collegium Minus (w centrum Poznania). Pojechałem tam oczywiście rowerem.
Po pracy spotkałem się z kumplem z liceum. Pojechaliśmy nad jezioro Strzeszyńskie. Upalna pogoda od paru dni podgrzała wodę do przyjemnej temperatury. Sezon kąpielowy uważam za otwarty
Wieczorem grała reprezentacja Polski mecz z Niemcami na Mistrzostwach Świata. Pierwszy raz oglądałem mecz w pubie na dużym ekranie. Atmosfera jest niepowtarzalna! Trzeba przyznać, że grali powyżej swoich możliwości – starczyło to jednak tylko na przegraną 0:1. Cóż … jeszcze 20 lat (obecne pokolenie "działaczy sportowych" musi odejść) i Polska znów zacznie się liczyć na boiskach światowych. Po meczu poszliśmy na Stary Rynek. Tam też atmosfera była niesamowita!
Podsumowując: ponad 70km + 7 piwek = "kac gigant" następnego dnia
Komentarze (6)




Dodaj komentarz

Dodaj komentarz
















