Archiwum kategorii ‘Fotografia’
Moja szosówka / kolarzówka :)
Parę dni temu kupiłem na allegro szosówkę
Nazywa się ona Batavus Tour de l’Europe.
Z powodu pogody nie miałem czasu jej jeszcze przetestować.
Podstawowe informacje jakie znalazłem o rowerku zawarte są w katalogu wydanym przez Batavus w roku 1970! Niestety nie mam dokładnej informacji z którego roku jest mój egzemplarz ale ma prawdopodobnie ponad 30 lat!
Mimo paru rzeczy które trzeba będzie naprawić, rower wydaje się być w stanie idealnym jak na swój wiek. Nie widać korozji, nic nie puka, trzaska czy trzeszczy i nawet pracuje bez większych oporów.
Sylwester w Bieszczadach
To był mój najdłuższy urlop od ponad 2 lat! Udało mi się urwać z roboty na 3 tygodnie ![]()
W tym roku nie spędziłem w końcu Sylwestra w domu przed telewizorem. Wyjechałem razem ze znajomymi w Bieszczady. Byłem tam pierwszy raz i jestem pod miłym wrażeniem. A oto i krótka fotorelacja z wyjazdu:
Wszystko zaczęło w Poznaniu o 23:30. Najpierw pociągiem do Sanoka (tylko jedna przesiadka w Rzeszowie), a następnie PKS-em. W Wetlinie byliśmy około godz 18.
Następnego dnia poszliśmy na spacer do cerkwi w Łopience. Jak widać słonecznie nie było. Lekka mgiełka. Trochę mgiełki. Około 5 cm świeżego śniegu.

W nocy dosypało trochę śniegu. Rano, niestety tylko na chwilę, wyszło słońce. Zdecydowaliśmy się wejść na Rawkę. Ostatecznie doszliśmy tylko na Małą Rawkę ponieważ warunki na szczycie były beznadziejne – silny wiatr, mgła ograniczająca widoczność do 20 m :/

Kolejnego dnia mieliśmy w planach wejście na Tarnicę – najwyższy szczyt Bieszczad. Niestety pogoda była jeszcze gorsza, dlatego też skończyło się na spacerze z Wołosatego do Ustrzyk Górnych.
Zabawę sylwestrową zaczęliśmy w pokoju w schronisku. Przed północą wyszliśmy pooglądać fajerwerki, a później poszliśmy do knajpy Baza Ludzi z Mgły. Bawiliśmy się świetnie
W Nowy Rok wstaliśmy później i po południu weszliśmy na Połoninę Wetlińską do schroniska PTTK. Na górę doszliśmy około 15:30 gdy już robiło się szaro. Ostatnie metry robiliśmy w śniegu po kolana i w widoczności na 10 metrów. W schronisku spędziliśmy nockę. Warunki surowe – ale bardzo dobrze wspominam to miejsce.
Rano wstaliśmy wcześnie i naszym oczom ukazał się piękny widok. Dzięki temu, że chmury poszły wyżej było widać znaczną część Bieszczad. Tam też zrobiłem fajne zdjęcie panoramiczne.
Zeszliśmy do Wetliny, zjedliśmy obiad, spakowaliśmy się i pojechaliśmy do domu. A tu niestety powrót do szarej rzeczywistości – deszczowo, bez nadziei na śnieg w najbliższym czasie.
Przechowywanie roweru w zimie
Tak jak obiecałem jakiś czas temu pokazuję w jaki sposób zimuje mój rower.
- Rower wyczyściłem z grubego brudu.
- Zdjąłem łańcuch, zamknąłem go w słoiku i zalałem olejem.
- Przerzutki przerzuciłem na biegi na których sprężyny są najmniej naciągnięte.
- Powyjmowałem fajki z hamulców.
- Powyjmowałem pancerzyki z przelotek.
- Poluzowałem zacisk w szybkozamykaczach i klamrze podsiodłowej.
- Spuściłem większość (ale nie całe) powietrza z dętek.
- Podwiesiłem rower na lince około 15 cm nad ziemią w kotłowni – najcieplejszym i najsuchszym pomieszczeniu piwnicy.
Wszystkie powyższe czynności zrobiłem po to, aby nic nie było napięta. Niepotrzebne napięcie linek, sprężynek itp. przez parę miesięcy przerwy między sezonami spowodowało by niepotrzebne ich wyciągnięcie a co za tym idzie osłabienie.
Ostre koło ukończone
Przez cały ubiegły weekend kończyłem składanie ostrego. Byłby gotowy wcześniej, ale miałem pewne komplikacje z tylną piastą – kulki nie układały się na środku bieżni, a to z powodu wymiany ośki na grubszą (przedniej na tylną). Ponownie musiałem ją wymienić, gdy okazało się, że szybkozamykacz nie jest wystarczająco mocny, aby utrzymać koło.
Wykorzystane części:
- rama, widelec, stery, wspornik, kierownica, support, sztyca, siodło, przedni hamulec z klamką, przednia opona z roweru Victus Rider
- przednie koło, tylna obręcz, tylna opona, tylna zębatka, korba, pedały z roweru Kelly’s Oxygen
- pancerzyk i linka hamulca, łożyska, noski do pedałów, tylna oś, łańcuch, śrubki, podkładki i nakrętki kupione w sklepie (nowe części)
- tylna piasta (używana) kupiona na allegro
- dodatkowe opłaty to materiały użyte do malowania ramy oraz koszt zaplecenie tylnego koła
Całkowity koszt jest mniejszy 300 zł
Była już oczywiście pierwsza przejażdżka. Na ostrym jeździ się świetnie! Więcej wrażeń napiszę wkrótce.
Canon PowerShot A710 IS – kupiony!
Wczoraj kupiłem nowy aparat fotograficzny Canon PowerShot A710 IS. Dałem za niego 1179 zł. Dokupiłem jeszcze futerał (za 45zł). Kartę mam od poprzedniego aparatu. Baterie (akumulatorki AA) mam od lampki rowerowej.
Jest bez porównania lepszy od mojego poprzedniej (taka zabawka) cyfrówki.
Aparat ten wybrałem oczywiście po przeczytaniu opinii i opisów w internecie. Wahałem się jeszcze między Panasonic-iem TZ1, ale po obejrzeniu zdjęć w ciemnych pomieszczeniach i widząc szumy jakie powstają zrezygnowałem.
Co mnie skłoniło do kupienia tej cyfrówki:
- małe rozmiary i waga (bez baterii ok. 210 g),
- stabilizacja obrazu,
- 6x krotny zoom optyczny,
- pełny “manual”.
Linki:
- strona Canon,
- skąpiec.pl, opinie na skąpcu,
- komputronik (tam kupiłem),
- agito (najtańsza oferta wysyłkowa jaką znalazłem),
- DCRP.
Jak popstrykam większą ilość zdjęć w różnych warunkach napiszę małą recenzję
Ostre koło – ostra piasta
Dziś zabrałem się do robienia chyba najważniejszej części w ostrym kole czyli piasty.
Po przeczytaniu wielu różnych opisów jak można zrobić piastę bez wolnobiegu. Zdecydowałem się na przerobienie przedniej piasty pod hamulec tarczowy. Dużo pomogła mi instrukcja opublikowana na stronie 63xc a także inna ze strony FGG.
Piastę kupiłem (oczywiście na allegro) za 17,5 zł (+ 7 zł wysyłka). Jest to używany Novatec (przebieg około 2000km) na łożyskach kulkowych. Wymieniłem w niej ośkę – włożyłem oś na szybkozamykacz z tylnej piasty Shimano Altus. Jeżeli zatrzask będzie za słaby aby utrzymać koło na miejscu wymienię całą oś na klasyczną (koło mocuje się do ramy przykręcając śruby).
Jako tylną zębatkę użyłem koronki wyjętej z używanej przeze mnie wcześniej kasety SRAM 5.0. Wybrałem koronkę z 23 zębami (trochę dużo) a to zpowodu, że posiadała już ona otworki o takim rozstawie jak rozstaw w hamulcu tarczowym. Jedynce co musiałem zrobić to je trochę rozwiercić (tak aby śruby przeszły). Powiększyłem tylko 3 dziurki – powinno wytrzymać, a roboty mniej
Ostre koło – lakierowanie ramy
Polakierowałem już ramę. Trzy warstwy farby w spray-u położyłem w odstępach około 15 minutowych. Wszystko ładnie zostało pokryte. Jest parę zacieków. Większości powierzchni jest podobna do skórki pomarańczki, ale widać to dopiero z bliska. Efekt jest lepszy niż się spodziewałem – chciałem żeby rower był mało atrakcyjny dla złodziei – nie do końca wyszło
Malowałem ramę tylko po to aby nie rdzewiała podczas parkingowania jej na świeżym powietrzu – często w deszczu itp.
Ostre koło – renowacja ramy
Przyglądając się ramie na bazie której chcę złożyć moje OK bez problemu można zauważyć zadrapania do metalu, a także wyraźne placki rdzy. Dlatego też konieczna jest renowacja.
Na początek przystąpiłem do małego tuningu – z ramy spiłowałem przelotki (metalowe wypustki przytrzymujące pancerzyki linek) oraz piwoty tylnego hamulca. W ostrym kole są to całkowicie zbędne elementy – tylne koło hamuje się nogami, brak też linek do hamulca i przerzutek.
Kolejnym krokiem było zdarcie starego lakieru. Użyłem do tego szczotki na wiertarce. W około 2 godziny cały lakier do gołej stali został zeszlifowany. Było przy tym trochę pyłu. Przy użyciu pilnika i papieru ściernego spiłowałem lakier w trudno dostępnych miejscach.
Przyszedł czas na malowanie. Ramę zawiesiłem na drewnianym drągu rozpiętym między ścianami w piwnicy. Na początek oczyszczenie z pyłków i tłustych plam – przemyłem ramę benzyną ekstrakcyjną. Następnie malowanie farbą podkładową. Robiłem to przy użyciu pędzla (a nie spreju) – taniej i nie wyjdzie mam nadzieję zbyt pięknie (mniej będzie zwracał uwagę złodziei). Zrobiłem 3 warstwy co około 5 godzin. Teraz wszystko schnie i będzie jeszcze co najmniej 24h (a może i więcej bo w piwnicy jest dość wilgotno). Następnie nałożę warstwę lakieru koloru niebieskiego
Ostre koło – moja koncepcja
Niedawno postawiłem sobie zadanie na przerwę międzysezonową – złożyć ostre koło czyli rower posiadający tylko jedno przełożenie i nie mający wolnobiegu.
Po przejrzeniu wielu polskich i zagranicznych stron oraz forów podjąłem decyzję o budowie nietypowego OK (skrót ostre koło) – bo na kołach 26″. Oczywiście nie będzie to pierwszy tego typu rower – wystarczy przeglądnąć stronę 63xc.com. Najbardziej typowym FG (ang. fixed gear, pol. ostre koło) jest przerobiona kolarzówka, a ja będę przerabiał górala i to na dodatek makrokesza (tani rower kupiony w markecie)!
Dlaczego w ogóle pomysł stworzenia takiego roweru?
Potrzeba matką wynalazków. ![]()
Potrzebuję rower niezawodny i tani – po to aby można go było zostawić na ulicy bez obaw, że ktoś go ukradnie albo że zmoknie i zardzewieje. Im mniej osprzętu tym rower staje się lżejszy, mniej jest rzeczy do konserwacji lub popsucia oraz zwraca mniejszą uwagę potencjalnego złodzieja. Innym aspektem jest fakt, że konieczna jest wprawa i kondycja żeby takim rowerem móc wygodnie i bezpiecznie jeździć. Sądzę, że nabyte doświadczenie zaprocentuje podczas jazdy na zwykłym rowerze.
Bazą do budowy mojego fixa będzie rama wyjęta z roweru Rider firmy Victus zakupionego w kwietniu 1999 roku . Widelec tego makrokesza złamałem po paru miesiąca użytkowania – dlatego użyję innego (dokupionego po wypadku). Makrokeszowa będzie także kierownice ze wspornikiem, sztyca oraz stery. Reszta części będzie sprzętem zdjętym z mojego zwykłego roweru (zdjętym będz z powodu zużycia albo z chęci unowocześnienia). Dwie części muszę dokupić – przednia piasta pod tarczę (którą przerobię na tylną piastę FG) oraz support.
Na bieżąco będę zdawał relację z postępów prac nad moim OK
Kolejne zakupy
W ostatnich dniach kupiłem kolejny sprzęt: buty i pedały SPD, kask, spodenki i rogi. W piątek byłem w sklepie Ski Team, gdzie trwa posezonowa wyprzedaż. Kupiłem tam buty Specialized Sport MTB ‘05 (granatowe), kask Specialized Air-Force ‘06 (granatowy) oraz spodenki na szelkach MyBike (czarne). Łącznie wydałem 437 zł (229 zł buty, 119 zł kask i 89 zł za spodenki).
W sobotę byłem w sklepie Cyklotur i kupiłem pedały SPD – Shimano PD-M520 (89 zł) oraz rogi Author ABE-302 (55 zł).
Oczywiście wszystko od razu musiałem założyć i wypróbować. Wczoraj i dziś zrobiłem parę kilometrów mimo mało zachęcającej pogody.
Jazda w spodenkach z tzw. “pieluchą” jest bardzo wygodna, a na dodatek dobrze zabezpiecza przed zimnem – aż się boję czy nie będą za ciepłe latem. System SPD jest świetny – pedałuje się bardzo dobrze. Na podjazdach noga trzyma świetnie i cała siła idzie w pedał, a dzięki rogom wygodniej podjeżdża się na stojąco. Dzięki SPD na zjeździe mogę przyjąć lepszą pozycję bez obawy, że noga mi się zaślizgnie dzięki czemu jadę agresywniej.
Publiczne rowery na Morasku
30 września MPK Poznań uruchomiło wypożyczalnie rowerów. Więcej informacji można znaleźć na stronie MPK. Rowerem można jeździć tylko po wyznaczonym obszarze:
Ogólnie pomysł uznaję za dobry – rower na kampusie porusza się znacznie szybciej niż autobus czy pieszy – no i można podjechać pod same drzwi uczelni. Szczególnie dla mnie – często poruszającym się między budynkami w różnych częściach kampusu (Wydział Geografii, Wydział Fizyki, Pływalnia). Nie jest on oczywiście pozbawiony wad. Najbardziej doskwiera mi konieczność oddania roweru tego samego dnia – rano biorę rower przy ładnej pogodzie, po południu choćby lało/padał grad muszę oddać rower, bo jak nie to 100 zł kary :-/
Umowę podpisałem już w poniedziałek. Dziś natomiast wypożyczyłem pierwszy raz ten rower. Jechało się miło. Pozycja za kierownicą jest zupełnie wyprostowana. Mimo braku przerzutek nie ma się trudności zarówno w ruszaniu jak i szybkiej jeździe. Zabezpieczenie u-lock jest wygodne w zakładaniu i wygląda na porządne.
Mam nadzieję, że pomysł się sprawdzić i nie zamkną wypożyczalni za miesiąc.
Założyłem nowy sprzęt
W sobotę wieczorem i niedzielę po południu zrobiłem generalny remont mojego rowerku.
Cały wymieniony w poprzednim wpisie sprzęt założyłem. Miałem trochę problemów ze zdjęciem starej korby (bo mój klucz do tego celu miał już trochę zjechany gwint), ale jakoś dałem radę. Dodatkowo musiałem kupić jeszcze opaskę (plastikowa tasiemka między obręczą a dętką) ponieważ osoba składająca koła nie dała jej w zestawie.
Rower wypucowałem i naoliwiłem – działa jak nowy
Szkoda tylko, że nie ma pogody aby sprawdzić jak się jeździ
Jak potestuje to podzielę się spostrzeżeniami.
Ponownie przebite koło
Dziś złapałem laczka. Jadąc do pracy na skrzyżowaniu ul. św. Wawrzyńca i Niestachowskiej wjechałem na pas asfaltu między koleiną a krawężnikiem. W tamtym miejscu jadąc dość szybko (około 30 km/h – tam jest z górki) wbiłem sobie w tylną oponę kawałek druta (patrz fotka). Przebił on oponę oraz dętkę w dwóch miejscach, a także uszkodził pasek oddzielający dętkę od felgi.
Na szczęście od mojej poprzedniej przygody z oponą wożę pompkę oraz łatki. Reperację robiłem na pierwszej ławce w parku sołackim. Jedna łata niestety puściła przy próbie mocniejszego napompowania i musiałem ponownie ją kleić. Uporałem się ze wszystkim w około 45 minut. Do pracy dojechałem poważnie spóźniony ![]()
Przebieg roweru to około 5500km. Do wymiany nadaje się korba a dokładniej środkowa zębatka oraz rozciągnięty łańcuch. W tylnym kole znów pękły mi trzy szprychy – koło pójdzie na gwarancję (a jeżeli nie uznają to wymienię je na jakieś mocniejsze). Muszę też wymienić opony (już trochę łysawe, jedna z dziurą po kolcu, druga przetarta z boku) oraz dętki (obie łatane). Dobrze, że to już końcówka września i zaczynają się posezonowe wyprzedaże
Czyszczenie łańcucha – fotoinstrukcja
Przeglądając statystyki zauważyłem, że dużo wejść jest generowanych przez ludzi szukających informacji o czyszczeniu łańcucha i roweru. Dla tych właśnie osób zrobiłem tą oto fotoinstrukcję pokazującą krok po kroku czyszczenie łańcucha.
Niektóre zdjęcia robiłem jedną ręką lub przez rękawiczkę dlatego nie są najlepszej jakości, ale na pewno wystarczająco dobre aby pomóc w zrozumieniu tematu.
1. Należy ustawić rower tak, aby stał stabilnie a jednocześnie bez problemów dało się kręcić pedałami (korbą).

2. Na początek należy wyczyścić łańcuch z grubego brudu. Dolną część łańcucha chwyta się mocno przez szmatkę i kręci pedałami w tył (odwrotnie do ruchu wskazówek zegara).
3. Aby porządnie wyczyścić rower konieczne jest zdjęcie łańcucha. W większości modeli aby to zrobić należy użyć specjalny klucz. Ja mam na szczęście łańcuch firmy SRAM. W tym modelu jest specjalne ogniwo-zapinka (patrz foto) – które można rozpiąć rękoma. Ogniwo to zawsze najpierw spryskuje WD-40 aby ułatwić rozpięcie.
4. Po zdjęciu łańcucha przy użyciu starej szczoteczki do zębów zdrapuję przylepiony bród i błoto zarówno z boków łańcucha jak i w części w której łańcuch styka się z trybami.
5. Oczyszczony łańcuch układam w plastikowym pudełku, tak aby cały leżał na dnie. Zalewam wszystko benzyną ekstrakcyjną tak aby cały łańcuch był pod powierzchnią cieczy. Przy użyciu pędzla można przyspieszyć proces czyszczenia.
Używam benzyny ekstrakcyjnej ponieważ bardzo dobrze rozpuszcza wszystkie smary i oleje (do których to przylepiony jest bród na łańcuchu). Bardzo dobrze penetruje i wypiera wodę. Można też użyć zwykłej benzyny lub nafty ale one bardziej śmierdzą.
Benzynę ekstrakcyjną można kupić w sklepach z farbami lub marketach budowlanych. Do jednego czyszczenia wystarczy 1/4 litra.

6. Gdy łańcuch się moczy, przy użyciu twardej szczotki należy oczyścić tryby (kasetę oraz korbę) z zanieczyszczeń.

7. Po wyjęciu łańcucha z kąpieli musi on odcieknąć i wyschnąć.
8. Szczoteczką trzeba wyczyścić przerzutkę tylną. Można ją maczać w użytej wcześniej benzynie co przyspiesza usuwanie zanieczyszczeń.
9. Po założeniu łańcucha należy go nasmarować olejem przeznaczonym do łańcuchów. Inne oleje (silnikowy czy jadalny) się do tego nie nadają ponieważ zbyt szybko tracą swoje własności – częściej trzeba smarować łańcuch. Nie należy także używać WD-40. Środki tego typu nadają się do usuwania rdzy i wypierania wody, ale nie do smarowania!
Smarowanie jest proste. Obracając pedałami w tył należy polewać olejem łańcuch.

10. Po nasmarowaniu łańcucha nie można używać roweru przez co najmniej parę godzin, a najlepiej przez dobę. Przed następnym wyjazdem należy nadmiar oleju zebrać szmatką (tak jak na fotografii w punkcie 2).
Cały proces trwa około 45 minut.
Łańcuch należy oliwić co około 400 km. Gdy zaczyna piszczeć jest to ostatni dzwonek aby go nasmarować. Można smarować bez czyszczenia, ale powoduje to, że smarowanie starcza na krócej i jest mniej efektywne (olej zamiast wnikać między ogniwa jest wchłaniany przez bród).
Dobrze nasmarowany łańcuch powoduje mniejsze zużywanie się całego układu transmisji (tryby, łańcuch) oraz ułatwia zmianą przerzutek.
Przez poligon Biedrusko
Dziś postanowiłem przejechać nieco dłuższą trasę – wyszło tego ponad 77 km.
Pierwszy raz jechałem przez poligon na Biedrusku (od Biedruska do Złotnik). Droga podobna do innych, oprócz niespotykanych nigdzie indziej znaków.
Po drodze wypatrzyć można parę wraków czołgów (na moje oko to T-54), niestety nie miałem zbyt dużo czasu aby zjechać i dokładniej się przyjrzeć.
Teoretycznie aby wjechać na poligon należy posiadać przepustkę. W praktyce nikt tego nie sprawdza. Na całej długości nie spotkałem ani jednego żołnierza, za to minąłem paru rowerzystów i parę samochodów mnie wyminęło.
Kolejne podsumowanko
Mijają 4 miesiące od podjęcia postanowienia o zrzuceniu “paru” kilo nadwagi.
Minęło niecałe 18 tygodni. W tym czasie kompletnie zmieniłem swoje nawyki żywieniowe. Przejechałem ponad 4300 km na rowerze. Nabrałem kondycji i mięśni. Waga spadła o 23 kg – mam teraz 80 kilo (tyle miałem na początku liceum – 8 lat temu). Do górnej granicy normy brakuje mi jeszcze 4 kg (do końca września powinienem się z tym uporać
).
Zdjęcia robione w tym samym miejscu, to samo ubranie, ta sama cyfrówka – różnicę mam nadzieje widać
P.S. Mało pisałem na moim blogu ponieważ mało robiłem fotek (aparat pożyczyłem koledze z pracy na ponad miesiąc). Teraz mam nadzieję nadrobię trochę zaległości.
Burzowo: Nieźle zmokłem
Dziś do pracy znów pojechałem rowerem. Rano pogoda była bardzo ładna. Na popołudnie zapowiadali burze. Według pogody ICM deszcz miał przyjść po godzinie 16. Zaczęło jednak padać jakieś pół godziny wcześniej. Przymusowy postój spędziłem na przystanku autobusowym na ul. Złotowskiej (koło szkoły). Lało niesamowicie. Już po paru minutach ulica była pełna wody. Przez chwilę padał nawet grad wielkości zielonego groszku.
Po około 30 minutach deszczu ciemne chmury przeszły. Ja ruszyłem w dalszą drogę. Drugiej fali burzy się nie spodziewałem. Zaskoczyła mnie ona około kilometra przed Dopiewcem. Przez około 5 minut jechałem w ulewie i porywistym wietrze, aż dojechałem do przystanku autobusowego. Byłem kompletnie przemoczony – kurtka przeciwdeszczowa niewiele poradziła na tak mocny atak. Po około 15 minutach gdy już deszcz zelżał ruszyłem dalej. 10 minut później wycierałem się już ręcznikiem w domu. Przynajmniej dzień nie był nudny
W domu nie było prądu, więc po zjedzeniu chłodnego (zawsze w mikrofalówce odgrzewam) obiadu poszedłem wysuszyć rower. Dzień wcześniej myłem i smarowałem go. Dziś musiałem zrobić wszystko od początku
Komentarze (6)




Dodaj komentarz



Dodaj komentarz


































