Ponownie przebite koło
Dziś złapałem laczka. Jadąc do pracy na skrzyżowaniu ul. św. Wawrzyńca i Niestachowskiej wjechałem na pas asfaltu między koleiną a krawężnikiem. W tamtym miejscu jadąc dość szybko (około 30 km/h - tam jest z górki) wbiłem sobie w tylną oponę kawałek druta (patrz fotka). Przebił on oponę oraz dętkę w dwóch miejscach, a także uszkodził pasek oddzielający dętkę od felgi.
Na szczęście od mojej poprzedniej przygody z oponą wożę pompkę oraz łatki. Reperację robiłem na pierwszej ławce w parku sołackim. Jedna łata niestety puściła przy próbie mocniejszego napompowania i musiałem ponownie ją kleić. Uporałem się ze wszystkim w około 45 minut. Do pracy dojechałem poważnie spóźniony ![]()
Przebieg roweru to około 5500km. Do wymiany nadaje się korba a dokładniej środkowa zębatka oraz rozciągnięty łańcuch. W tylnym kole znów pękły mi trzy szprychy - koło pójdzie na gwarancję (a jeżeli nie uznają to wymienię je na jakieś mocniejsze). Muszę też wymienić opony (już trochę łysawe, jedna z dziurą po kolcu, druga przetarta z boku) oraz dętki (obie łatane). Dobrze, że to już końcówka września i zaczynają się posezonowe wyprzedaże ![]()
