Archiwum z maj, 2006|Strona archiwum miesięcznego
Podsumowanko
Dokładnie dwa miesiące temu (30 marca) kupiłem rower. Od tego czasu zdążyłem przejechać około 1200 km. Od 3 kwietnia nie palę także papierosów (spaliłem 2 w trakcie weekendu majowego). Moja kondycja wyraźnie się poprawiła z czego jestem zadowolony.
Od świąt wielkanocnych (tj. od 18 kwietnia) zmieniam także moje przyzwyczajenia kulinarne. Po pierwsze zacząłem jeść o stałych godzinach (a nie jak wcześniej – kiedy zgłodnieje). Po drugie przestałem jeść bezsensowne kalorie (nie jem spagetti w pracy – strasznie tłuste, nie jem także drożdżówki na dworcu w trakcie powrotu do domu). Po trzecie nie jem po godzinie 20. Od tego czasu schudłem 7 kg i wyrobiłem sobie troszkę mięśni (głównie nóg).
Teraz przychodzi czas na ograniczenie kalorii i przejechanie jeszcze więcej kilometrów ![]()
W planach rowerowych mam przejechanie całego Pierścienia Poznańskiego w dwóch skokach oraz dogłębniejsze zwiedzanie MRU.
Tęcza
Od środy jestem przeziębiony i nie jeżdżę na rowerze (zresztą i tak nie ma zbyt dobrej pogody).
Wczoraj udało mi się zrobić ładne ujęcie na tęcze. Była ona naprawdę piękna – kolor bardzo wyraźny i widoczna w całości (a nawet po części druga wstęga).
Panoramę zrobiłem przy użyciu programu Hugin w ciągu 15 minut – jak będę miał nieco więcej czasu ulepszę trochę to ujęcie (dokładność połączeń oraz nasycenie kolorów).
Nieco dalej niż zwykle
Korzystając z ładnej pogody przed południem zrobiłem nieco dłuższą trasę niż zwykle.
Najpierw przez Wypalanki nad jezioro Łódzko-Dymaczewskie. Następnie czarnym szlakiem w stronę Łodzi (stęszewskiej).
Ten kawałek jest bardzo fajny, bo obfituje w ostre (choć krótkie) podjazdy i zjazdy, a na dodatek jedzie się wąską dróżką najeżoną korzeniami i zakrętami.
Dalej pojechałem Pierścieniem Poznańskim, w Mirosławkach skręciłem na Rybojedzko. Od Słupcy dostałem wiatr w plecy aż do samego Niepruszewa. Powrót przez Zborowo był niestety pod wiatr.
Czyszczenie roweru
Pod adresem http://sargo.wordpress.com/2006/08/27/czyszczenie-lancucha-fotoinstrukcja/
znajduje się fotoinstrukcja pokazująca krok po kroku proces czyszczenia łańcucha.
Po wczorajszej błotnej wycieczce dziś rower musiał być gruntownie umyty. Na początek cały zmyłem wodą z węża. Następnie wytarłem go suchą szmatką. Potem zdjąłem łańcuch (na szczęście jest on marki SRAM – ogniwo łączące można zdjęć ręcznie – nie trzeba mieć żadnych narzędzi). Wymoczyłem go w benzynie ekstrakcyjnej, zmywając jednocześnie pędzlem większość brudu. Po wyjęciu spryskałem go WD-40. Puściły wtedy wszystkie (nieliczne) plamki rdzy i ponownie wymoczyłem w czystej benzynie. Tą lekko zabrudzoną benzyną obmyłem wszystkie tryby i przerzutki oraz amortyzator. Następnie nasmarowałem wszystko WD-40. Założyłem łańcuch i też go nasmarowałem ale olejem specjalnie do tego przystosowanym. Na koniec sprawdziłem jeszcze czy wszystkie elementy działają poprawnie – czy nic nie piszczy, nie zgrzyta itd.
Trochę to wszystko potrwało – ale efekt jest niezły – rower wygląda jak nowy
Do pracy na rowerze
Od paru dni pogoda jest idealna – bezchmurne niebo, około 20 *C, lekki wiatr. Postanowiłem zatem, że już czas przyjechać do pracy rowerem. Z mojego garażu do wejścia do budynku gdzie pracuję jest około 27,4 km. Rano jechałem pod wiatr i w dość niskiej temperaturze (o 5 rano jest 8 *C). Powrót był o wiele bardziej komfortowy. Z samego rana udało mi się uchwycić wschód słońca w ciekawym miejscu – na przejeździe kolejowym
Coraz bardziej zaczynam odczuwać brak zoom-u optycznego w moim aparacie. Czas zacząć odkładać pieniądze na coś lepszego – np. Panasonic DMC-TZ1 (najmniejszy aparat z 10x zoom-em optycznym).
Wypad do Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego
Pogoda dziś zapowiadała się świetnie, dlatego też zrobiłem nieco dłuższą trasę:
Pociągiem do Zbąszynka – rowerem do Pniewa (koło Kaławy) – zwiedzanie bunkrów MRU – rowerem do Świebodzina – powót pociągiem do Dopiewa.
Prawie wszystkie zdjęcia jakie zrobiłem wewnątrz trasy wycieczkowej dzięki gównianej lampie błyskowej jaka jest w mojej cyfrówce nie wyszły. Te na zewnątrz są nawet całkiem dobre:
Taką wycieczkę będzie trzeba powtórzyć! Rady na przyszłość: wyjechać zdecydowanie wcześniej (11:00 to za późno), wrócić zdecydowanie później (byłem w domu o 18), wziąć ze sobą aparat z mocniejszą lampą (widoki wewnątrz korytarzy są niesamowite). Można także zrobić trochę więcej kilometrów (mi wyszło poniżej 60).
Dodam tylko, że tak duża średnia prędkość (powyżej 22 km/s) spowodowana była sporym pośpiechem – na pociąg zdązyłem z 3 minutowym zapasem
Weekend majowy
Weekend majowy spędziłem nad Bałtykiem. Mimo ciągle padającego deszczu sporo zobaczyliśmy (Kołobrzeg, Chłopy, Mielno, Darłówko, Jarosławiec, Ustka, Łeba, Rozewie, Hel, Gdynia i Gdańsk). Sporo też wypiliśmy
Parę lepszych fotek zamieszczam poniżej, więcej niedługo umieszczę na mojej stronie w dziale Hobby.
Komentarze (2)
Dodaj komentarz


Dodaj komentarz













