Moja szosówka / kolarzówka :)
Parę dni temu kupiłem na allegro szosówkę
Nazywa się ona Batavus Tour de l’Europe.
Z powodu pogody nie miałem czasu jej jeszcze przetestować.
Podstawowe informacje jakie znalazłem o rowerku zawarte są w katalogu wydanym przez Batavus w roku 1970! Niestety nie mam dokładnej informacji z którego roku jest mój egzemplarz ale ma prawdopodobnie ponad 30 lat!
Mimo paru rzeczy które trzeba będzie naprawić, rower wydaje się być w stanie idealnym jak na swój wiek. Nie widać korozji, nic nie puka, trzaska czy trzeszczy i nawet pracuje bez większych oporów.
Sylwester w Bieszczadach
To był mój najdłuższy urlop od ponad 2 lat! Udało mi się urwać z roboty na 3 tygodnie 
W tym roku nie spędziłem w końcu Sylwestra w domu przed telewizorem. Wyjechałem razem ze znajomymi w Bieszczady. Byłem tam pierwszy raz i jestem pod miłym wrażeniem. A oto i krótka fotorelacja z wyjazdu:
Wszystko zaczęło w Poznaniu o 23:30. Najpierw pociągiem do Sanoka (tylko jedna przesiadka w Rzeszowie), a następnie PKS-em. W Wetlinie byliśmy około godz 18.
Następnego dnia poszliśmy na spacer do cerkwi w Łopience. Jak widać słonecznie nie było. Lekka mgiełka. Trochę mgiełki. Około 5 cm świeżego śniegu.

W nocy dosypało trochę śniegu. Rano, niestety tylko na chwilę, wyszło słońce. Zdecydowaliśmy się wejść na Rawkę. Ostatecznie doszliśmy tylko na Małą Rawkę ponieważ warunki na szczycie były beznadziejne – silny wiatr, mgła ograniczająca widoczność do 20 m 

Kolejnego dnia mieliśmy w planach wejście na Tarnicę – najwyższy szczyt Bieszczad. Niestety pogoda była jeszcze gorsza, dlatego też skończyło się na spacerze z Wołosatego do Ustrzyk Górnych.
Zabawę sylwestrową zaczęliśmy w pokoju w schronisku. Przed północą wyszliśmy pooglądać fajerwerki, a później poszliśmy do knajpy Baza Ludzi z Mgły. Bawiliśmy się świetnie
W Nowy Rok wstaliśmy później i po południu weszliśmy na Połoninę Wetlińską do schroniska PTTK. Na górę doszliśmy około 15:30 gdy już robiło się szaro. Ostatnie metry robiliśmy w śniegu po kolana i w widoczności na 10 metrów. W schronisku spędziliśmy nockę. Warunki surowe – ale bardzo dobrze wspominam to miejsce.
Rano wstaliśmy wcześnie i naszym oczom ukazał się piękny widok. Dzięki temu, że chmury poszły wyżej było widać znaczną część Bieszczad. Tam też zrobiłem fajne zdjęcie panoramiczne.
Zeszliśmy do Wetliny, zjedliśmy obiad, spakowaliśmy się i pojechaliśmy do domu. A tu niestety powrót do szarej rzeczywistości – deszczowo, bez nadziei na śnieg w najbliższym czasie.
Przechowywanie roweru w zimie
Tak jak obiecałem jakiś czas temu pokazuję w jaki sposób zimuje mój rower.
- Rower wyczyściłem z grubego brudu.
- Zdjąłem łańcuch, zamknąłem go w słoiku i zalałem olejem.
- Przerzutki przerzuciłem na biegi na których sprężyny są najmniej naciągnięte.
- Powyjmowałem fajki z hamulców.
- Powyjmowałem pancerzyki z przelotek.
- Poluzowałem zacisk w szybkozamykaczach i klamrze podsiodłowej.
- Spuściłem większość (ale nie całe) powietrza z dętek.
- Podwiesiłem rower na lince około 15 cm nad ziemią w kotłowni – najcieplejszym i najsuchszym pomieszczeniu piwnicy.
Wszystkie powyższe czynności zrobiłem po to, aby nic nie było napięta. Niepotrzebne napięcie linek, sprężynek itp. przez parę miesięcy przerwy między sezonami spowodowało by niepotrzebne ich wyciągnięcie a co za tym idzie osłabienie.
Ostre koło ukończone
Przez cały ubiegły weekend kończyłem składanie ostrego. Byłby gotowy wcześniej, ale miałem pewne komplikacje z tylną piastą – kulki nie układały się na środku bieżni, a to z powodu wymiany ośki na grubszą (przedniej na tylną). Ponownie musiałem ją wymienić, gdy okazało się, że szybkozamykacz nie jest wystarczająco mocny, aby utrzymać koło.
Wykorzystane części:
- rama, widelec, stery, wspornik, kierownica, support, sztyca, siodło, przedni hamulec z klamką, przednia opona z roweru Victus Rider
- przednie koło, tylna obręcz, tylna opona, tylna zębatka, korba, pedały z roweru Kelly’s Oxygen
- pancerzyk i linka hamulca, łożyska, noski do pedałów, tylna oś, łańcuch, śrubki, podkładki i nakrętki kupione w sklepie (nowe części)
- tylna piasta (używana) kupiona na allegro
- dodatkowe opłaty to materiały użyte do malowania ramy oraz koszt zaplecenie tylnego koła
Całkowity koszt jest mniejszy 300 zł
Była już oczywiście pierwsza przejażdżka. Na ostrym jeździ się świetnie! Więcej wrażeń napiszę wkrótce.
Canon PowerShot A710 IS – kupiony!
Wczoraj kupiłem nowy aparat fotograficzny Canon PowerShot A710 IS. Dałem za niego 1179 zł. Dokupiłem jeszcze futerał (za 45zł). Kartę mam od poprzedniego aparatu. Baterie (akumulatorki AA) mam od lampki rowerowej.
Jest bez porównania lepszy od mojego poprzedniej (taka zabawka) cyfrówki.
Aparat ten wybrałem oczywiście po przeczytaniu opinii i opisów w internecie. Wahałem się jeszcze między Panasonic-iem TZ1, ale po obejrzeniu zdjęć w ciemnych pomieszczeniach i widząc szumy jakie powstają zrezygnowałem.
Co mnie skłoniło do kupienia tej cyfrówki:
- małe rozmiary i waga (bez baterii ok. 210 g),
- stabilizacja obrazu,
- 6x krotny zoom optyczny,
- pełny “manual”.
Linki:
- strona Canon,
- skąpiec.pl, opinie na skąpcu,
- komputronik (tam kupiłem),
- agito (najtańsza oferta wysyłkowa jaką znalazłem),
- DCRP.
Jak popstrykam większą ilość zdjęć w różnych warunkach napiszę małą recenzję
Ostre koło – ostra piasta
Dziś zabrałem się do robienia chyba najważniejszej części w ostrym kole czyli piasty.
Po przeczytaniu wielu różnych opisów jak można zrobić piastę bez wolnobiegu. Zdecydowałem się na przerobienie przedniej piasty pod hamulec tarczowy. Dużo pomogła mi instrukcja opublikowana na stronie 63xc a także inna ze strony FGG.
Piastę kupiłem (oczywiście na allegro) za 17,5 zł (+ 7 zł wysyłka). Jest to używany Novatec (przebieg około 2000km) na łożyskach kulkowych. Wymieniłem w niej ośkę – włożyłem oś na szybkozamykacz z tylnej piasty Shimano Altus. Jeżeli zatrzask będzie za słaby aby utrzymać koło na miejscu wymienię całą oś na klasyczną (koło mocuje się do ramy przykręcając śruby).
Jako tylną zębatkę użyłem koronki wyjętej z używanej przeze mnie wcześniej kasety SRAM 5.0. Wybrałem koronkę z 23 zębami (trochę dużo) a to zpowodu, że posiadała już ona otworki o takim rozstawie jak rozstaw w hamulcu tarczowym. Jedynce co musiałem zrobić to je trochę rozwiercić (tak aby śruby przeszły). Powiększyłem tylko 3 dziurki – powinno wytrzymać, a roboty mniej
Ostre koło – lakierowanie ramy
Polakierowałem już ramę. Trzy warstwy farby w spray-u położyłem w odstępach około 15 minutowych. Wszystko ładnie zostało pokryte. Jest parę zacieków. Większości powierzchni jest podobna do skórki pomarańczki, ale widać to dopiero z bliska. Efekt jest lepszy niż się spodziewałem – chciałem żeby rower był mało atrakcyjny dla złodziei – nie do końca wyszło
Malowałem ramę tylko po to aby nie rdzewiała podczas parkingowania jej na świeżym powietrzu – często w deszczu itp.
Ostre koło – renowacja ramy
Przyglądając się ramie na bazie której chcę złożyć moje OK bez problemu można zauważyć zadrapania do metalu, a także wyraźne placki rdzy. Dlatego też konieczna jest renowacja.
Na początek przystąpiłem do małego tuningu – z ramy spiłowałem przelotki (metalowe wypustki przytrzymujące pancerzyki linek) oraz piwoty tylnego hamulca. W ostrym kole są to całkowicie zbędne elementy – tylne koło hamuje się nogami, brak też linek do hamulca i przerzutek.
Kolejnym krokiem było zdarcie starego lakieru. Użyłem do tego szczotki na wiertarce. W około 2 godziny cały lakier do gołej stali został zeszlifowany. Było przy tym trochę pyłu. Przy użyciu pilnika i papieru ściernego spiłowałem lakier w trudno dostępnych miejscach.
Przyszedł czas na malowanie. Ramę zawiesiłem na drewnianym drągu rozpiętym między ścianami w piwnicy. Na początek oczyszczenie z pyłków i tłustych plam – przemyłem ramę benzyną ekstrakcyjną. Następnie malowanie farbą podkładową. Robiłem to przy użyciu pędzla (a nie spreju) – taniej i nie wyjdzie mam nadzieję zbyt pięknie (mniej będzie zwracał uwagę złodziei). Zrobiłem 3 warstwy co około 5 godzin. Teraz wszystko schnie i będzie jeszcze co najmniej 24h (a może i więcej bo w piwnicy jest dość wilgotno). Następnie nałożę warstwę lakieru koloru niebieskiego
Ostre koło – moja koncepcja
Niedawno postawiłem sobie zadanie na przerwę międzysezonową – złożyć ostre koło czyli rower posiadający tylko jedno przełożenie i nie mający wolnobiegu.
Po przejrzeniu wielu polskich i zagranicznych stron oraz forów podjąłem decyzję o budowie nietypowego OK (skrót ostre koło) – bo na kołach 26″. Oczywiście nie będzie to pierwszy tego typu rower – wystarczy przeglądnąć stronę 63xc.com. Najbardziej typowym FG (ang. fixed gear, pol. ostre koło) jest przerobiona kolarzówka, a ja będę przerabiał górala i to na dodatek makrokesza (tani rower kupiony w markecie)!
Dlaczego w ogóle pomysł stworzenia takiego roweru?
Potrzeba matką wynalazków. 
Potrzebuję rower niezawodny i tani – po to aby można go było zostawić na ulicy bez obaw, że ktoś go ukradnie albo że zmoknie i zardzewieje. Im mniej osprzętu tym rower staje się lżejszy, mniej jest rzeczy do konserwacji lub popsucia oraz zwraca mniejszą uwagę potencjalnego złodzieja. Innym aspektem jest fakt, że konieczna jest wprawa i kondycja żeby takim rowerem móc wygodnie i bezpiecznie jeździć. Sądzę, że nabyte doświadczenie zaprocentuje podczas jazdy na zwykłym rowerze.
Bazą do budowy mojego fixa będzie rama wyjęta z roweru Rider firmy Victus zakupionego w kwietniu 1999 roku . Widelec tego makrokesza złamałem po paru miesiąca użytkowania – dlatego użyję innego (dokupionego po wypadku). Makrokeszowa będzie także kierownice ze wspornikiem, sztyca oraz stery. Reszta części będzie sprzętem zdjętym z mojego zwykłego roweru (zdjętym będz z powodu zużycia albo z chęci unowocześnienia). Dwie części muszę dokupić – przednia piasta pod tarczę (którą przerobię na tylną piastę FG) oraz support.
Na bieżąco będę zdawał relację z postępów prac nad moim OK
Podsumowanie sezonu i plany na najbliższe miesiące
Sezon rozpocząłem 30 marca a zakończyłem 28 października czyli trwał około 7 miesięcy. Spośród tych 212 dni 130 było takich w których jeździłem na rowerze, czyli średnio 4,3 razy w tygodniu.
W sezonie 2006 przejechałem łącznie ponad 6006 km w czasie prawie 275 godzin ze średnią prędkością 21,86 km/h. Średnio przejazd trwał 2 godziny i 6 minut oraz miał długość 46,2 km.
Podczas najdłuższego wyjazdu przejechałem 101 km. Tego dnia spędziłem także najwięcej czasu na rowerze – 4 godziny i 38 minut. Innego dnia pobiłem rekord prędkości – 68 km/h, było to podczas zjazdu w Mosinie-Pożegowo mając wiatr w plecy.
Od połowy kwietnia (czyli od świąt wielkanocnych) schudłem około 28 kg. Moja obecna waga to ~75 kg. Zatem mieszczę się w przedziale wagi normalnej (62kg – 76kg) dla mojego wzrostu (176 cm) . Od początku kwietnia nie palę także papierosów, choć wcześniej paliłem ponad 4 lata.
Dzięki schudnięciu, rzuceniu palenia i przejechaniu wielu kilometrów na rowerze moja kondycja jest świetna. Czuję sie o wiele lepiej!
Najbliższe miesiące będą bardzo pracowite dla mnie.
Celem priorytetowym jest skończenie studiów. Na przełomie stycznia i lutego będzie jedna z gorszych sesji w mojej karierze (ponieważ oprócz moich zwykłych zaliczeń muszę zdać dwa przedmioty z poprzedniego roku). Sporo czasu zajmie także napisanie pracy magisterskiej.
Aby nie stracić zupełnie nabytej kondycji oraz aby utrzymać obecną wagę postanowiłem regularnie uprawiać sport. Raz w tygodniu chodzę na basen, a dwa razy w tygodniu będę chodził na siłownie. Stawiam sobie cel, aby nie przekroczyć wagi 80 kg!
Mój brat w tym roku szkolnym będzie zdawał test kończący gimnazjum i obiecałem pomóc mu w przygotowaniach. Muszę także wywiązywać się z obowiązków ojca chrzestnego prześlicznej bratanicy Małgorzatki.
Na głownie pozostaje oczywiście praca.
Mam nadzieję, że uda mi się wszystko pogodzić! Dobrze, że nie mam rozbudowanego życia prywatnego bo by bardzo ucierpiało w najbliższych miesiącach.
W wolnych chwilach mam zamiar wyremontować swojego starego “makrokesza” i zrobić z niego SS (single speed, fixed gear) a najlepiej OK (ostre koło). O postępach praca na pewno będę informował na blogu.
Na zakończenie napiszę jeszcze moje plany na kolejny sezon:
- zrobić jeszcze więcej kilometrów niż w tym sezonie (> 6006 km),
- zrobić dłuższy wyjazd niż najdłuższy z tego sezonu (> 101 km),
- pobić prędkość maksymalną (> 68 km/h),
- wjechać na większą wysokość n.p.m. (> 152 m n.p.m.),
- wystartować w maratonach (co najmniej dwóch).
Definitywny koniec sezony
Pogoda z dnia na dzień coraz gorsza, dnie coraz krótsze. Prognozy przewidują w najbliższych dniach pierwsze przymrozki, deszcz i deszcz ze śniegiem w nocy. Ja w takich warunkach nie lubię jeździć – wolę w ciepłym domku zająć się czymś innym.
Dziś na moim liczniku pstrykło 6000 km
Ta okrągła sumka była jednym z moich celów w tym sezonie. Innym celem było zrzucenie nadwagi – a więc spadek wagi poniżej 76 kg. I ten cel został niedawno osiągnięty.
Wszystko to skłania mnie, do odstawienia mojego rowerka na zimową drzemkę 
Wkrótce opiszę i pokażę (na fotkach) co najlepiej zrobić, aby rower jak najlepiej przetrwał parę miesięcy bezruchu.
Kolejne zakupy
W ostatnich dniach kupiłem kolejny sprzęt: buty i pedały SPD, kask, spodenki i rogi. W piątek byłem w sklepie Ski Team, gdzie trwa posezonowa wyprzedaż. Kupiłem tam buty Specialized Sport MTB ‘05 (granatowe), kask Specialized Air-Force ‘06 (granatowy) oraz spodenki na szelkach MyBike (czarne). Łącznie wydałem 437 zł (229 zł buty, 119 zł kask i 89 zł za spodenki).
W sobotę byłem w sklepie Cyklotur i kupiłem pedały SPD – Shimano PD-M520 (89 zł) oraz rogi Author ABE-302 (55 zł).
Oczywiście wszystko od razu musiałem założyć i wypróbować. Wczoraj i dziś zrobiłem parę kilometrów mimo mało zachęcającej pogody.
Jazda w spodenkach z tzw. “pieluchą” jest bardzo wygodna, a na dodatek dobrze zabezpiecza przed zimnem – aż się boję czy nie będą za ciepłe latem. System SPD jest świetny – pedałuje się bardzo dobrze. Na podjazdach noga trzyma świetnie i cała siła idzie w pedał, a dzięki rogom wygodniej podjeżdża się na stojąco. Dzięki SPD na zjeździe mogę przyjąć lepszą pozycję bez obawy, że noga mi się zaślizgnie dzięki czemu jadę agresywniej.
Max trip of season ‘06
Dziś zaliczyłem dzień w którym zrobiłem największą ilość kilometrów. Pogoda była nawet OK (lekki wiatr, słonecznie, ~18 *C). Od godziny 11:00 do 13:30 zrobiłem rundkę po “małej pętli Bikemaraton Poznań ‘06″ (około 50 km). Wróciłem do domu, zjadłem obiad, poszedłem do fryzjera i na szczepienie przeciw grypie. Około godz. 16 zmieniłem łańcuch na czysty (teraz mam dwa łańcuchy – więc jak jeden się zabrudzi to go zmieniam i bez czekania aż smar wsiąknie mogę jechać dalej na drugim). Następnie zrobiłem prawie dokładnie tą samą pętlę. W sumie wyszło 101 km!
Testy nowego sprzętu
Nowy sprzęcik jaki niedawno założyłem sprawuje się dobrze. Przejechałem na nim nieco ponad 200 km i czas na pierwsze opinie.
Nowa korba – Shimano STX – jest o wiele sztywniejsza, tzn. przy mocnym pedałowaniu nie widać jakichkolwiek odgięć od normalnego poziomu. Korba ta ma również nieco inne przełożenia – 42-34-24 (wcześniej miałem 42-32-22). Muszę przyznać, że ten układ nieco bardziej mi pasuje bo częściej używam większe zębatki na kasecie co mam nadzieje przyczyni się do wydłużenia ich żywotności.
Nowe koła mimo zaliczenia dziś drop-a (około 30 cm) przy dużej prędkości (około 30 km/h) nie wykazują żadnych oznak skrzywienia lub rozciągnięcia szprych.
Opony (Kenda Kobra) jakie założyłem wraz z nowymi kołami są typu semi-slick. Na asfalcie radzą sobie o wiele lepiej niż poprzednie (Kelly’s Flash/Grippen) – cichutko, bez oporów i mniejsza ilość drgań. W terenie radzą sobie nieco gorzej niż poprzednie – na mokrych korzeniach się trochę ślizgają i w luźnym piachu nie mają tak dobrej przyczepności – ale wystarczającą jak na moje potrzeby.
Podsumowując – ze zmian jakie wprowadziłem w rowerze jestem zadowolony!
Publiczne rowery na Morasku
30 września MPK Poznań uruchomiło wypożyczalnie rowerów. Więcej informacji można znaleźć na stronie MPK. Rowerem można jeździć tylko po wyznaczonym obszarze:
Ogólnie pomysł uznaję za dobry – rower na kampusie porusza się znacznie szybciej niż autobus czy pieszy – no i można podjechać pod same drzwi uczelni. Szczególnie dla mnie – często poruszającym się między budynkami w różnych częściach kampusu (Wydział Geografii, Wydział Fizyki, Pływalnia). Nie jest on oczywiście pozbawiony wad. Najbardziej doskwiera mi konieczność oddania roweru tego samego dnia – rano biorę rower przy ładnej pogodzie, po południu choćby lało/padał grad muszę oddać rower, bo jak nie to 100 zł kary
Umowę podpisałem już w poniedziałek. Dziś natomiast wypożyczyłem pierwszy raz ten rower. Jechało się miło. Pozycja za kierownicą jest zupełnie wyprostowana. Mimo braku przerzutek nie ma się trudności zarówno w ruszaniu jak i szybkiej jeździe. Zabezpieczenie u-lock jest wygodne w zakładaniu i wygląda na porządne.
Mam nadzieję, że pomysł się sprawdzić i nie zamkną wypożyczalni za miesiąc.
Założyłem nowy sprzęt
W sobotę wieczorem i niedzielę po południu zrobiłem generalny remont mojego rowerku.
Cały wymieniony w poprzednim wpisie sprzęt założyłem. Miałem trochę problemów ze zdjęciem starej korby (bo mój klucz do tego celu miał już trochę zjechany gwint), ale jakoś dałem radę. Dodatkowo musiałem kupić jeszcze opaskę (plastikowa tasiemka między obręczą a dętką) ponieważ osoba składająca koła nie dała jej w zestawie.
Rower wypucowałem i naoliwiłem – działa jak nowy
Szkoda tylko, że nie ma pogody aby sprawdzić jak się jeździ
Jak potestuje to podzielę się spostrzeżeniami.
Zakupy nowych cześci
Przez ostatnich parę dni rozglądałem się za nowymi częściami do roweru. Do wymiany idzie praktycznie cały układ jezdny, czyli: koła, ogumienie, kaseta, łańcuch i korba.
1. Koła będą robione na zamówienie i będą się składać z obręczy Vuelta/Rodi Typhoon, piast firmy Novatec (łożyska maszynowe) oraz szprych CN Spoke. Cena za koła na przód i na tył to 330 zł. Składać będzie Pan Bogusław Woźniak z firmy PUH Cyprys. Patrząc po ilości zrobionych i sprzedanych na allegro kół mam pewność, że nie dostanę bubla takiego jak seryjne koła montowane do większości rowerów marki Kelly’s.
2. Ponieważ jeżdżę więcej niż wcześniej się spodziewałem po asfalcie tym razem postanowiłem zmienić opony na semi-slick. Opony tego typu są płaskie (prawie bez bieżnika) w środkowej części opony, mają natomiast grube wrąbki po bokach. Jadąc po asfalcie opona styka się tylko płaską częścią z podłożem – dzięki czemu są dość małe opory toczenia. Wjeżdżając w luźniejszy teren wrąbki po bokach pomagają w utrzymaniu przyczepności.
Przeglądając ofertę różnych firm wybrałem parę kandydatów:
- Schwalbe Hurricane 26 x 2.00 – z wytrzymałej gumy sport – około 46 zł za sztukę
- Continental Travel Contact 26 x 1.75 – z kewlarową wkładką zapobiegającą przebijaniu – około 45 zł za sztukę
- Kenda Kobra 26 x 2.00 30 TPI – waga tylko 560 g – cena około 26 zł
Wybrałem Kende – wytrzyma pewnie krócej niż te dwie inne, ale jeżeli nie przypadnie mi do gustu to nie będzie żali mi jej zmienić. U tego samego sprzedawcy kupiłem także 3 dętki też firmy Kenda z wentylem samochodowym (zawsze mogę dopompować na jakiejś stacji benzynowej). Trzecią dętkę będę woził ze sobą – klejenie opony w trasie trwa długo a i tak nie ma się pewności, że dojedzie się do celu.
3. Kasetę i łańcuch kupiłem tego samego typu co mam obecnie (PG-950 i PC-951 – czyli SRAM 5.0). Są mocne i wygodne w użytkowaniu. Wyższe modele (np. PG-970 – SRAM X.7, czy CS-M580 – Deore LX) oprócz tego, że są droższe są też lżejsze. Mi aż tak bardzo na wadze nie zależy dlatego nie wydawałem więcej pieniędzy. W sumie kaseta nie jest jeszcze zupełnie “wyjechana”, ale skoro zmieniam łańcuch i korbę, nie chcę aby używana kaseta przyspieszyła zużywanie się innych elementów.
4. Korbę długo szukałem. Obecnie wkład supportu mam “na kwadrat”, a więc miałem dwie możliwości – nowa korba też “na kwadrat” lub wymiana korby wraz z wkładem supportu. Aby korba była tej samej klasy co reszta układu transmisji konieczny byłby zakup prawdziwego Deore (FC-M530) wraz z supportem octalink Deore (BB-ES30) za około 250 zł lub modele marki Truvativ (np. ISOFlow lub Firex) wraz z supportem ISIS w podobnych cenach.
Ostatecznie wybrałem Shimano STX. Jest to już nie produkowana korba. Klasa STX jakościowo jest pomiędzy Deore a Deore LX. Wybrany model to FC-MC30 “na kwadrat” za 127 zł. Jest modelem pozbawionym najnowszych technologii, jest ciężka (w porównaniu do Deore/Deore LX) i wygląda dość oldschoolowo ale ma opinie pancernej
Podsumowując:
330 zł – koło przód + koło tył (Vuelta Typhoon, Novatec, CN Spoke)
52 zł – 2 x opona (Kenda Kobra)
27 zł – 3 x dętka (Kenda)
70 zł – kaseta (PG-950 – SRAM 5.0)
94 zł – 2 x łańcuch (PC-951 – SRAM 5.0)
127 zł – korba (FC-MC30 – Shimano STX)
30 zł – przesyłka
——
730 zł
Mam nadzieję, że takich wydatków nie będę miał co sezon – bo zbankrutuję!
Kiedy części dojdą założę, przetestuje, zrobię fotki i podzielę się wrażeniami
Ponownie przebite koło
Dziś złapałem laczka. Jadąc do pracy na skrzyżowaniu ul. św. Wawrzyńca i Niestachowskiej wjechałem na pas asfaltu między koleiną a krawężnikiem. W tamtym miejscu jadąc dość szybko (około 30 km/h – tam jest z górki) wbiłem sobie w tylną oponę kawałek druta (patrz fotka). Przebił on oponę oraz dętkę w dwóch miejscach, a także uszkodził pasek oddzielający dętkę od felgi.
Na szczęście od mojej poprzedniej przygody z oponą wożę pompkę oraz łatki. Reperację robiłem na pierwszej ławce w parku sołackim. Jedna łata niestety puściła przy próbie mocniejszego napompowania i musiałem ponownie ją kleić. Uporałem się ze wszystkim w około 45 minut. Do pracy dojechałem poważnie spóźniony 
Przebieg roweru to około 5500km. Do wymiany nadaje się korba a dokładniej środkowa zębatka oraz rozciągnięty łańcuch. W tylnym kole znów pękły mi trzy szprychy – koło pójdzie na gwarancję (a jeżeli nie uznają to wymienię je na jakieś mocniejsze). Muszę też wymienić opony (już trochę łysawe, jedna z dziurą po kolcu, druga przetarta z boku) oraz dętki (obie łatane). Dobrze, że to już końcówka września i zaczynają się posezonowe wyprzedaże
Trasą Bike Maraton Poznań 2006
W dniu 20 sierpnia odbył się – po raz pierwszy w Poznaniu – wyścig rowerowy Bike Maraton. Tego dnia nie mogłem wystartować – musiałem być na rodzinnej imprezie, szkoda mi było także pieniędzy na wpisowe i zakup kasku (obwiązkowego na trasie).
Moje ostatnie wyjazdy kierowałem właśnie w te rejony po których jeździli zawodnicy. Dwukrotnie przejechałem całą pętlę wiodącą po Wielkopolskim Parku Narodowym. Muszę przyznać droga jest trudniejsza od tego co przywykłem jeździć. Jest parę stromych choć krótkich podjazdów i zjazdów w trudnym terenie, jest piach, wyboje, jest błoto – czyli wszystko to co “tygryski” uwielbiają
Odcinkiem z Łęg Dęmińskich do Lasku Wireńskiego nie jechałem w całości – ale wiem, że trudność odcinka jest podobna do drogi jaką pokonuję z domu do Trzebawia (gdzie wjeżdżam na “pętlę” Bike Maratonu).
Sądzę, że z moją obecną kondycją, przygotowaniem technicznym oraz sprawnością roweru byłem w stanie przejechać całą trasę i nawet powalczyć z zawodowcami
Czyszczenie łańcucha – fotoinstrukcja
Przeglądając statystyki zauważyłem, że dużo wejść jest generowanych przez ludzi szukających informacji o czyszczeniu łańcucha i roweru. Dla tych właśnie osób zrobiłem tą oto fotoinstrukcję pokazującą krok po kroku czyszczenie łańcucha.
Niektóre zdjęcia robiłem jedną ręką lub przez rękawiczkę dlatego nie są najlepszej jakości, ale na pewno wystarczająco dobre aby pomóc w zrozumieniu tematu.
1. Należy ustawić rower tak, aby stał stabilnie a jednocześnie bez problemów dało się kręcić pedałami (korbą).

2. Na początek należy wyczyścić łańcuch z grubego brudu. Dolną część łańcucha chwyta się mocno przez szmatkę i kręci pedałami w tył (odwrotnie do ruchu wskazówek zegara).
3. Aby porządnie wyczyścić rower konieczne jest zdjęcie łańcucha. W większości modeli aby to zrobić należy użyć specjalny klucz. Ja mam na szczęście łańcuch firmy SRAM. W tym modelu jest specjalne ogniwo-zapinka (patrz foto) – które można rozpiąć rękoma. Ogniwo to zawsze najpierw spryskuje WD-40 aby ułatwić rozpięcie.
4. Po zdjęciu łańcucha przy użyciu starej szczoteczki do zębów zdrapuję przylepiony bród i błoto zarówno z boków łańcucha jak i w części w której łańcuch styka się z trybami.
5. Oczyszczony łańcuch układam w plastikowym pudełku, tak aby cały leżał na dnie. Zalewam wszystko benzyną ekstrakcyjną tak aby cały łańcuch był pod powierzchnią cieczy. Przy użyciu pędzla można przyspieszyć proces czyszczenia.
Używam benzyny ekstrakcyjnej ponieważ bardzo dobrze rozpuszcza wszystkie smary i oleje (do których to przylepiony jest bród na łańcuchu). Bardzo dobrze penetruje i wypiera wodę. Można też użyć zwykłej benzyny lub nafty ale one bardziej śmierdzą.
Benzynę ekstrakcyjną można kupić w sklepach z farbami lub marketach budowlanych. Do jednego czyszczenia wystarczy 1/4 litra.

6. Gdy łańcuch się moczy, przy użyciu twardej szczotki należy oczyścić tryby (kasetę oraz korbę) z zanieczyszczeń.

7. Po wyjęciu łańcucha z kąpieli musi on odcieknąć i wyschnąć.
8. Szczoteczką trzeba wyczyścić przerzutkę tylną. Można ją maczać w użytej wcześniej benzynie co przyspiesza usuwanie zanieczyszczeń.
9. Po założeniu łańcucha należy go nasmarować olejem przeznaczonym do łańcuchów. Inne oleje (silnikowy czy jadalny) się do tego nie nadają ponieważ zbyt szybko tracą swoje własności – częściej trzeba smarować łańcuch. Nie należy także używać WD-40. Środki tego typu nadają się do usuwania rdzy i wypierania wody, ale nie do smarowania!
Smarowanie jest proste. Obracając pedałami w tył należy polewać olejem łańcuch.

10. Po nasmarowaniu łańcucha nie można używać roweru przez co najmniej parę godzin, a najlepiej przez dobę. Przed następnym wyjazdem należy nadmiar oleju zebrać szmatką (tak jak na fotografii w punkcie 2).
Cały proces trwa około 45 minut.
Łańcuch należy oliwić co około 400 km. Gdy zaczyna piszczeć jest to ostatni dzwonek aby go nasmarować. Można smarować bez czyszczenia, ale powoduje to, że smarowanie starcza na krócej i jest mniej efektywne (olej zamiast wnikać między ogniwa jest wchłaniany przez bród).
Dobrze nasmarowany łańcuch powoduje mniejsze zużywanie się całego układu transmisji (tryby, łańcuch) oraz ułatwia zmianą przerzutek.
Komentarze




Skomentuj



Skomentuj


























